|
Wakacje bez komarów są jak wakacje bez bolesnej opalenizny – i jedno, i drugie przydarza nam się co roku. Jednak o ile z oparzeniami słonecznymi możemy walczyć bardzo skutecznie, o tyle z komarami zwykle mamy dużo więcej problemów. Natrętne owady rozmnażają się wyjątkowo szybko w warunkach, które Polsce nieobce – deszcz plus ciepło równa się wakacje z małym krwiopijcą. Jeśli do tego dodamy wylane rzeki, ostatnie ulewy i dużo stojącej wody wystawionej na działanie wysokiej temperatury, możemy być pewni, że w tym roku nie ominie nas plaga komarów.
Działa laserowe
Naukowcy od lat starają się zaradzić gwałtownemu rozmnażaniu komarów, niestety, walka jest nieskuteczna. Krwiopijcy wydają się niepokonani. Każdego lata uderzają w nas na wakacjach, nie dają spokoju na ogniskach, przeszkadzają, gdy wylegujemy się na słońcu. Co roku kupujemy środki przeciwdziałające krwawym zapędom owadów, jednak komary jako takie wciąż nie dają nam żyć.
Naukowcy nie spoczywają na laurach i ciągle unowocześniają metody walki ze szkodnikami. Ostatnio badacze z Ameryki wytaczają naprawdę potężne działa. Dosłownie. Działka laserowe emitujące promienie czerwonego światła mają być antidotum na plagi krwiopijców. Lasery o grubości kilku milimetrów trafiają w niewielkie owady i zabijają je. Niestety, system broni antykomarowej jest dość skomplikowany – składa się z działek, kamer i komputerów, które identyfikują komary na podstawie ich charakterystycznego kształtu, odróżniają krwiopijców od innych owadów i tylko w nie trafiają. Jak zapewnia Natan Myhrvold, broń jest bezpieczna dla ludzi. Brzmi jak fantastyka naukowa? Póki co to rozwiązanie pozostaje w zasięgu osób bogatych – zamontowanie systemu i urządzenia wchodzące w jego skład wymagają znacznych nakładów finansowych. Może za kilka lat antykomarowe działka laserowe będą powszechnie dostępne, teraz trzeba działać w starym stylu.
Genetyczne modyfikacje
Problem można też ugryźć z innej strony, czyli zapobiegać zamiast działać po fakcie. Faktem jest występowanie bardzo dużej liczby komarów, właściwie komarzyc, żądnej naszej krwi. Zapobieganiem może być działanie w zakresie genetyki – zarażenie komarów zmodyfikowaną genetycznie zabójczą bakterią, co proponują naukowcy z Australii – lub konkretnie DNA owadów.
Badacze z Oxfordu zmodyfikowali geny samców w wyniku czego te stały się bezpłodne. Potomstwo zmienionych owadów ginęło przed osiągnięciem dojrzałości. Im więcej samców poddalibyśmy temu zabiegowi, tym więcej potomstwa ginęłoby zanim zdążyłoby dalej się rozmnożyć. Wbrew pozorom nie jest to nowa metoda, innowację stanowi jedynie działanie na DNA komarów. Szkodniki sterylizuje się już od kilkudziesięciu lat, ale dotychczasowe sposoby w przypadku komarów okazały się nieskuteczne. Metody genetyczne nie są doskonałe, dlatego poczekamy zanim będą wykorzystywane na szeroką skalę.
Wrocław walczy
Póki co na uciążliwe owady stosuje się zwykle preparaty z bakteriami, które niszczą larwy komarów. Gdy te nie zginą, dojrzeją i przeobrażą się, można je zwalczać środkami chemicznymi rozpylanymi z helikoptera. Jeśli tak drastyczne sposoby nie zdadzą egzaminu, pozostają metody naturalne, na przykład, oddanie komarów na pastwę nietoperzy. Takie działania stosowane systematycznie mogą odnieść pożądany skutek, a my zapomnimy o sprejach, kremach, świecach i innych środkach na komary.
Może którąś z metod będą musiały zastosować w tym roku władze Wrocławia, gdzie wiele gatunków komarów ma idealne warunki do rozmnażania się. Na łąkach w cuchnących rozlewiskach stoi woda, pozostałość po wylewających rzekach, do tego aura jest iście wakacyjna, utrzymuje się wysoka temperatura, a mali krwiopijcy na tym korzystają. Już dziś sytuacja nie jest najlepsza, a komarów będzie jeszcze więcej. Z jednego owada dziś za trzy tygodnie po Wrocławiu może ich latać milion. Walka z komarami niestety nie należy do łatwych, poza tym jest kosztowna. Miejmy nadzieję, że wrocławianie nie złożą broni i poradzą sobie z plagą
źródło : http://ulubiency.wp.pl/kat,1010807,title,Dziala-laserowe-czyli-o-walce-z-komarami,wid,11314752,wiadomosc.html |