Koszyk jest pusty
  Nie jesteś zalogowany
>> Logowanie
>> Rejestracja
>> Pomoc
  Akcesoria
  Czystość
  Książki
  Pokarm
  Zabawa i nauka
  Akcesoria
  Czystość
  Książki
  Pokarm
  Zabawa
  Akcesoria
  Książki
  Pokarm
  Zabawa
  Akcesoria
  Czystość
  Pokarm
  Zabawa
  Akwarium
  Książki
  Pokarm
  Książki
  Pokarm
  Terrarium

 
Autor: krzysia.p Data: 2009-04-29 19:09:13

 

          Wokół kastracji małych zwierząt domowych, głównie psów i kotów narosło dotychczas wiele mitów. Jest z nimi trochę tak, jak z przekonaniem, że czworonogi „dostają robaków” od jedzenia słodyczy- zaistniały kiedyś w zbiorowej świadomości i za żadne skarby nie chcą jej opuścić. W związku z tymi przekonaniami ludzie przychodzący do lekarza weterynarii ze swoimi podopiecznymi często źle reagują na wysuwaną w gabinecie propozycję kastracji zwierzaka. W artykule tym postaram się obalić większość tych mitów, może nawet wszystkie oraz przedstawić obiektywnie zalety i wady kastracji.

                   

          Najpierw trochę definicji. Zwykło się mówić o kastracji w przypadku samców i sterylizacji w przypadku samic. Jest to swego rodzaju skrót myślowy, ale nie ma w min błędu. Można też używać tych pojęć zamiennie. W obu przypadkach są to zabiegi prowadzące do pozbawienia zwierzęcia możliwości rozrodu w sposób trwały (sterylizacja chirurgiczna) lub odwracalny (sterylizacja farmakologiczna). Sterylizacja chirurgiczna może polegać na przecięciu lub podwiązaniu jajowodów samic lub nasieniowodów u samców albo może mieć charakter sterylizacji pełnej, czyli kastracji- chirurgicznego usunięcie macicy i jajników u samic, a jąder u samców. Zazwyczaj polecane jest właśnie to ostatnie rozwiązanie.

                 

          Biorąc pod opiekę psa czy kota trzeba przemyśleć wiele spraw, w tym to, czy chcemy mieć po nim potomstwo. I już na tym etapie zaczynają się schody. Wielu opiekunów uważa, że każda samica powinna chociaż raz w życiu urodzić przez wzgląd na swoje zdrowie fizyczne i psychiczne, co nie jest prawdą. Moim zdaniem to przekonanie mogło ewoluować z informacji, że ze sterylizacją lub kastracją należy poczekać do osiągnięcia przez zwierzę dojrzałości płciowej, która u samic jest równoznaczna z przejściem pierwszej cieczki, ale nie ciąży. Ciąża i poród nie kształtują psychiki samicy, zmieniają ją tylko chwilowo, kiedy cały organizm matki przygotowuje się na przyjęcie potomstwa. Natomiast na zdrowie fizyczne mogą wpłynąć wręcz negatywnie, na przykład w przypadku niewłaściwego żywienia samicy w ciąży i karmiącej, czy w wyniku powikłań ze strony matki czy płodów. Tak więc, jeśli mamy pewność, że nie chcemy w domu szczeniąt czy kociąt, wskazaną metodą antykoncepcji jest trwałe pozbawienie możliwości rozmnażania się. W przypadku podejmowania decyzji o kastracji zwierzęcia dorosłego, ukształtowanego fizycznie i psychicznie, obawy opiekunów wiążą się z otyłością pupila po zabiegu i ze zmianą jego dotychczasowego charakteru. W przypadku otyłości obawy te są uzasadnione, ale z nadwagą u kastratów można łatwo sobie poradzić. Wystarczy pamiętać o tym, ze organizm zwierzęcia został pozbawiony narządów rozrodczych, a co za tym idzie hormonów warunkujących jego popęd seksualny i potrzebę rozmnażania się. Organizm taki nie zużywa energii dostarczanej w pokarmie na rozród, więc potrzebuje jej mniej, niż przed zabiegiem. Zwierzę, żywione po zabiegu w taki sam sposób jak przed nim jest po prostu przekarmiane. Płynący z tego faktu wniosek jest taki, że po kastracji należy zmniejszyć dzienną dawkę pokarmową. Można tez zacząć stosować specjale gotowe karmy przeznaczone dla kastratów, które mają obniżoną ilość dostarczanej energii. Jeśli zaś chodzi o zmianę charakteru pupila, to nie ma się o co bać. Charakter zwierzęcia nie ma żadnego związku z posiadaniem przez nie narządów rodnych lub ich brakiem. Dorosłe zwierzę nie zmieni swojego zachowania z powodu kastracji, a zmniejszona aktywność ruchowa obserwowana u zwierząt po kastracji ma związek raczej ze wspomnianym już przekarmianiem, niż z samym zabiegiem. Psy mogą stać się mniej zainteresowane obroną terytorium, choć nie zawsze, natomiast na pewno stracą wszelkie zainteresowanie samicami i walką o ich względy. W przypadku kocurów również ograniczony zostanie terytorializm i włóczęgostwo, ale kot, który łapał myszy przed kastracją będzie to robił i po niej. U suk sterylizacja zniweluje występowanie ciąży urojonych, a u kotek permanentnych rui - tak uciążliwych dla opiekunów. Tylko w przypadku psów zachowujących się wyjątkowo agresywnie, wykazujących silny terytorializm, toczących nieustanną walkę o miejsce w stadzie, przez co niebezpiecznych, kastracja może doprowadzić do zmiany zachowania, ponieważ takie psy mogą być pod zbyt dużym wpływem testosteronu. Jednak charakter i zachowanie zwierząt jest w dużej mierze determinowane przez samych opiekunów i sposób, w jaki wychowują swoich podopiecznych. Opiekunowie zapominają też lub po prostu nie wiedzą o tym, że zwierzęta nie postrzegają swojej seksualności tak jak ludzie. Kastracja czy sterylizacja nie unieszczęśliwia ich, tylko usuwa instynkt każący im rozmnażać się w celu przedłużenia gatunku.

                   

          Podstawową zaletą kastracji jest trwałe i całkowite zapobieganie niechcianym ciążom.  Poza tym, zabieg  wyklucza właściwie wszystkie schorzenia związane z układem rozrodczym i choroby zależne od hormonów płciowych. U suk eliminujemy przede wszystkim możliwość wystąpienia ropnego zapalenia macicy - tak zwanego ropomacicza. Jest to choroba występująca bardzo często u suk, zdecydowanie rzadziej u kotek. Może być nie od razu zauważona przez opiekuna suki, co czyni ją bardziej niebezpieczną. W przypadku późnego rozpoznania ropomacicza, sterylizacja musi być przeprowadzona, a jest wtedy bardziej niebezpieczna, niż u zwierzęcia zdrowego. Ponadto sterylizacja u suki ogranicza możliwość wystąpienia nowotworu sutków. Uważa się, ze zabieg przeprowadzony przed pierwszą cieczą znosi ryzyko ich pojawienia się do zera, a u samic sterylizowanych po pierwszej cieczce ryzyko zachorowania wynosi 10%. Sterylizacja znosi również możliwość wystąpienia nowotworów jajników, macicy, pochwy, stanów zapalnych pochwy oraz ciąży urojonej, która jest co prawda zjawiskiem fizjologicznym, ale uciążliwym dla opiekunów i prowadzącym do zmian patologicznych, np. do zapalenia gruczołu mlekowego.

U samców kastracja niweluje przede wszystkim nowotwory jąder i prostaty oraz zapobiega występowaniu przepukliny przepony miednicy i innych chorób, u podłoża których leżą zaburzenia hormonalne.

 

          Przygotowanie zwierzęcia do zabiegu nie powinno przysporzyć opiekunowi trudności. Należy przyprowadzić je do lekarza weterynarii aby je zbadał. Warto też zrobić podstawowe badania krwi w celu dokładniejszego sprawdzenia kondycji organizmu. Dodatkowo opiekun musi wiedzieć i pamiętać o tym, że ostatni posiłek można pupilowi podać  minimum 12 godzin przed zabiegiem. Pusty przewód pokarmowy jest konieczny ze względu na działania niepożądane środków anestetycznych. Przyspiesza też wybudzanie się z narkozy. Jednoznacznie należy stwierdzić, ze kastracja czy sterylizacja nie zwiększają częstotliwości występowania chorób układu moczowego, szczególnie powstawania kamieni w pęcherzu moczowym. Jest to proces uwarunkowany najczęściej osobniczo lub związany z rasą. 

 

          Do podstawowych wad kastracji zalicza się przede wszystkim niekorzystny wpływ narkozy na zwierzę poddawane zabiegowi. Należy jednak pamiętać, że u zwierząt młodych i zdrowych znieczulenie ogólne jest o wiele mniej niebezpieczne niż u starszych i chorych, których kastracja jest elementem leczenia choroby podstawowej. Jest to kolejny argument przemawiający za kastracją zwierząt w młodym wieku. Trzeba też pamiętać o tym, że o ile w przypadku samców kastracja jest zabiegiem dość prostym i raczej nie obciążającym dla organizmu, o tyle dla samic, także zdrowych jest zabiegiem cięższym. Wiąże się u nich z otwieraniem jamy brzusznej i manipulacjami na jej terenie. Kolejną wadą tej formy antykoncepcji jest potrzeba zachowania specjalnej diety po zabiegu w celu zapobiegania otyłości i ograniczeniu aktywności ruchowej zwierzęcia. Dla osób nie zdecydowanych w kwestii chęci posiadania potomstwa od podopiecznego, wadą metody jest też bez wątpienia jej nieodwracalność. Takie osoby mogą zdecydować się na antykoncepcję farmakologiczną, która jest dość uciążliwa, ponieważ trzeba pamiętać o systematycznym podawaniu zwierzęciu leku. Ponadto długotrwale stosowana powoduje zwiększenie się ryzyka wystąpienia ropnego zapalenia macicy, nowotworów narządów rozrodczych i sutków. Samice, u których stosowano antykoncepcję farmakologiczną zwykle mają ciężkie porody i często występują u nich różnego rodzaju powikłania poporodowe. Antykoncepcja farmakologiczna może być stosowana tylko u samic, ponieważ dojrzewanie kolejnych komórek jajowych odbywa się u nich cyklicznie, a więc istnieje możliwość zablokowania tego procesu odpowiednimi dawkami hormonów. Samce natomiast mają do dyspozycji od urodzenia określoną pulę gotowych do zapłodnienia plemników i nie ma innej, poza kastracją, możliwości pozbawienia ich tej puli. Antykoncepcja farmakologiczna bardzo często okazuje się nieskuteczna u zwierząt. Wynika to najczęściej z zaniedbań opiekunów zapominających o kolejnych dawkach leków, które muszą być podawane w ściśle określonych odstępach czasu. Dotyczy to zarówno środków podawanych w iniekcjach jak i tych doustnych. W przypadku leków doustnych nie tylko zaniedbania ale też nieuwaga opiekuna może spowodować ich nieskuteczność. Podawanie wszelkich leków doustnych sprawia opiekunom kłopot. Nie ma problemu jeśli nasz pupil jest łakomczuchem i zje dosłownie wszystko co znajdzie w misce. Czasem można ukryć tabletkę w kawałku jakiegoś smakołyku i w tej formie podać ją podopiecznej albo po prostu spróbować umieścić tabletkę możliwie najdalej w gardle zwierzęcia, następnie delikatnie podnieść mu podbródek i pogłaskać po krtani. Wywoła to odruch połykania. Zdarzają się jednak samice, głównie dotyczy to kotek, które symulują połknięcie podanego leku i wypluwają go, gdy tylko znikną z zasięgu wzroku opiekuna. Zaś suki wykorzystują charakterystyczną dla psów zdolność wywoływania wymiotów „na życzenie” i zmuszone do połknięcia leku pozbywają się go dość szybko. Opiekun może nawet nie zauważyć, że tak naprawdę tabletka nie została podana.

                   

          Jak napisałam na początku, starałam się przedstawić obiektywnie wady i zalety kastracji i sterylizacji. Moim zdaniem zagrożenia związane z zabiegiem przeprowadzanym u młodych, zdrowych zwierząt są na tyle małe, że nie powinny stanowić argumentów przeciw. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę wszystkie choroby, jakim zabieg zapobiega zarówno u samic jaki i u samców. Wymienione w artykule choroby związane z układem rozrodczym lub hormonami płciowymi występują bardzo powszechnie u psów i kotów, a leczenie większości z nich wiąże się z kastracją czy sterylizacją. Jak już wspomniałam zabiegi te są o wiele bardziej niebezpieczne dla zwierząt starszych i zmęczonych chorobą, niż dla młodych i zdrowych. Tak więc warto potraktować je jako zabiegi profilaktyczne. Ostatecznym argumentem przeciw, jakim posługują się opiekunowie jest cena zabiegu. Warto jednak przekalkulować na zimno z jakimi kosztami będzie wiązało się leczenie zwierzęcia nie wykastrowanego lub stosowanie u niego innej formy antykoncepcji. Zapobieganie chorobom zawsze jest tańsze od ich leczenia. Poza tym w wielu miastach organizowane są akcje „taniej sterylizacji”,  podczas których część kosztów zabiegu pokrywają organizacje dbające o zdrowie i dobrostan zwierząt. Wystarczy dowiedzieć się kiedy tego typu akcja będzie miała miejsce w naszej okolicy.

 

          Kastracja jest jedyną w pełni skuteczną i humanitarną formą ograniczani populacji zwierząt bezdomnych. Natomiast osobom, które uważają, ze są w stanie upilnować swoje podopieczne przed niechcianą ciążą bez stosowania jakiejkolwiek formy antykoncepcji, mogę tylko życzyć powodzenia. Jestem pewna, ze nie uda im się to przy którejś kolejnej cieczce, ponieważ zwyczajnie nie doceniają pomysłowości i determinacji zwierząt.

 

 Obrazek pobrano z : http://api.ning.com

Autor: Martens 2009-05-11 12:09:21
Nie czuję się ani naukowcem, ani pseudonaukowcem, tylko zabieram głos w bardzo interesującym mnie temacie, który zgłębiam korzystając głównie z obcojęzycznych źródeł. Jeśli ktoś będzie chciał - poczyta:
http/www.akcchf.org/pdfs/whitepapers/3-23-08DiscoveriesArticle.pdf
http/www.naiaonline.org/pdfs/LongTermHealthEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf
Tylko proponuję mocno trzymać się krzeseł

Kastracja ma wiele zalet, jest w polskich warunkach bardzo potrzebna, ale ma również wady, możliwe powikłania wcale niezwiązane z narkozą, o których należałoby pisać wprost. Każdy powinien mieć wybór, czy będzie ryzykować nowotworem sutka i ropomaciczem, czy możliwymi powikłaniami wywołanymi sterylizacją. A jaki można mieć wybór, skoro powszechnie dostępne źródła piszą tylko w tonie och i ach

Zastrzyki hormonalne, to owszem najgorsze moim zdaniem wyjście i nigdzie nie napisałam, że uważam je za alternatywę dla sterylizacji, co wynikałoby z postu "osobnika" Agent1.

Zdania na temat artykułu nie zmienię, wiele mu niestety brak.
Autor: orhan 2009-05-08 18:20:35
'Nic dziwnego, że przybywa rozczarowanych właścicieli, którzy z dbałości o zdrowie swoich psów poddali je sterylizacji lub kastracji i borykają się z poważnymi chorobami, które wynikły z owego zabiegu. Nic dziwnego, skoro polskie strony o tematyce zoologicznej są wręcz najeżone takimi pseudonaukowymi artykułami.' nic dziwnego, ze spadlam z krzesla ze smiechu jak przeczytalam twoj komentarz martens.nic dziwnego skoro na powazne tematy wypowiadaja sie tacy pseudonaukowcy jak ty.
artykul swietny, goraco polecam oby wiecej takich
Autor: Agent1 2009-05-07 18:51:07
Argumenty osobnika "Martens" wydają się być kompletnie odrealnione i wręcz niepotrzebne. Nie ma większej zalety kastracji suk i kotek niż zrównanie praktycznie do zera ryzyka wystąpienia gruczolaków i gruczalokoraków sutka i żadne argumenty, w stylu: syndrom trzeciego jajnika, czy marginalne powikłania endokrynopatyczne nie mogą przesłonić zalet. Kastracja była, jest i będzie najlepszym "środkiem" antykoncepcyjnym i najlepszą metodą wyeliminowania nowotworzenia w gruczole mlekowym. Osobnik Martens, zdaje się być kompletnie niezwiązany z medycyną weterynaryjną, a zabiera głos w sprawie. Jako lekarz weterynarii apeluję do wszystkich o poddawanie swych zwierząt zabiegom kastracji, ponieważ mam szczerze dosyć wycinania guzów sutka, które prawie zawsze powstają po stosowaniu antykoncepcji hormonalnej i które z reguły są złośliwe, dają przerzuty do płuc, a wtedy "po psie". Proszę, nie przekładajcie "na póżniej" zabiegu, nie mówcie że "jeszcze tego sezonu będzie podawali hormony ale już za rok wykastrujecie" a tak naprawdę tego nie zrobicie, bo ani się nie obejrzycie, a w sutkach waszej suki rozwiną się guzy.

Reasumując, artykuł napisany porządnie, zgodnie z aktualną wiedzą lekarsko-weterynaryjną, godny polecenia.
Autor: Martens 2009-05-04 09:03:01
Autorka starała się rzetelnie opisać wady i zalety kastracji - niestety nie wyszło. Nie wiem, czy to wynik braków w wiedzy na temat najaktualniejszych badań na ten temat, czy może bezmyślna propaganda zabiegu. Znając jednak poziom wiedzy wielu polskich psiarzy, ba weterynarzy, zakładam, że to pierwsze...

Ani słowem nie wspomniano o możliwych i wcale nierzadkich zaburzeniach hormonalnych - nietrzymaniu moczu na które zapada według niektórych źródeł nawet do 30% suk dużych ras... Ani słowa o "syndromie trzeciego jajnika" powodującym po sterylizacji objawy cieczki i niekiedy ciąży urojonej, co powoduje wzrost ryzyka raka sutka - zupełnie odwrotnie niż to miało być po zabiegu... Ani słowa o zwiększonym ryzyku zachorowania na niedoczynność tarczycy, nadczynność kory nadnerczy, nadczynność przysadki mózgowej powodującej podwyższony poziom estrogenu - wszystkie te choroby mają wpływ na cały organizm, pracę serca, metabolizm.

Jeśli chodzi o kastrację samców, informacja również nierzetelna - zabieg owszem, zmniejsza ryzyko przerostu prostaty, ale ZWIĘKSZA ryzyko pojawienia się jej złośliwych nowotworów.

Nic dziwnego, że przybywa rozczarowanych właścicieli, którzy z dbałości o zdrowie swoich psów poddali je sterylizacji lub kastracji i borykają się z poważnymi chorobami, które wynikły z owego zabiegu. Nic dziwnego, skoro polskie strony o tematyce zoologicznej są wręcz najeżone takimi pseudonaukowymi artykułami.
Autor: gops2000 2009-04-29 20:16:17
swietny artukul tylko ciezko sie czyta bo "drobno" napisany
moja suczka miala sterylke w wieku 7 meisiecy przed pierwsza cieczka , naprawde to nic strasznego a jak ktos niema ochoty co roku meczyc sie z psimi amantami pod klatka i zatruwac zycie sasiada , nie chce rozmnazac swojego psa a przy okazji uchronic go przed wieloma chorobami to polecam
Aby odpowiedzieć na forum musisz być zalogowany. Zaloguj się.
 
     
Copyright (c) 2008 by TELEZOO.PL. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Aby korzystać z serwisu musisz zaakceptować Regulamin. Chcesz zadać pytanie zapytać o produkt ? Kontakt