|
Początkowe wrażenie, jakie wywrzemy na nowym czworonożnym domowniku, będzie miało wpływ na wiele następnych miesięcy, a być może także lat. Oczywiście kociak czy szczeniak nie wszystko jeszcze rozumie, ale możemy być pewni, że maluchy już od pierwszych tygodni swojego życia obserwują świat z wielką uwagą. I wyciągają wnioski.
Dlatego właśnie tak ważne są pierwsze wspólne chwile, gdy dopiero co przynieśliśmy do domu małą puchatą kuleczkę. Jeśli przestraszymy to czworonożne dziecko lub wzbudzimy jego niechęć, złe początki trudno będzie nadrobić. Jeżeli natomiast od razu je przekonamy, że jesteśmy wyłącznie przyjaciółmi i troskliwymi opiekunami – będzie to doskonały początek miłej dla obu stron współpracy.
Ręce to same plusy
Pamiętajmy więc, że maluchowi musimy się kojarzyć z samymi pozytywami. To właśnie nasze ręce głaszczą, niosą na ciepłe posłanie, przytulają, karmią… No tak, ale przecież słodkie, kochane miękkie stworzonko mimo wszystkich swoich zalet nie jest ideałem. Czasem nabroi, zrobi coś złego – i wtedy te same ręce powinny przecież skarcić łobuziaka, prawda?
Nieprawda. Jeśli chcemy, by maluch nam zaufał – a bez zaufania nie będzie przecież ani posłuszeństwa, ani tym bardziej prawdziwej przyjaźni – ludzka ręka nie może nigdy sprawiać bólu czy przykrości.
Żadnych klapsów, żadnego targania za uszy czy szarpania! Swoją dezaprobatę możemy wyrazić w inny sposób – przede wszystkim słowem (wszystko jedno jakim, może to być „fe”, „źle”, „nie” albo nawet „Transylwania”, byle było zawsze takie samo, bo podczas wychowywania zwierzaka, tak samo jak w przypadku dziecka, nic nie liczy się bardziej niż konsekwencja), ale też np. klaśnięciem, gestem dłoni (znów: zawsze takim samym) czy nagłym hałasem (brzękiem monet w puszce, szelestem gazety itp.).
Jeśli już trafił nam się wyjątkowo energiczny maluch, który w ferworze zabawy nie zwraca uwagi na nasze słowa i ruchy, można delikatnie przywołać go do porządku pacnięciem w grzbiet. Podkreślmy jednak: chodzi tu wyłącznie o zwrócenie uwagi zwierzaka, nie o sprawienie mu choćby minimalnego bólu! A nawet taki „klaps” powinien być wykonany czymś miękkim, najlepiej gazetą lub kawałkiem materiału, nigdy ręką.
Karygodnym i przy tym często popełnianym błędem jest karcenie czworonoga za pomocą smyczy tudzież linki-zabawki. W ten sposób można stworzyć wieloletni uraz zarówno do spacerów, jak i zabawy – a tego przecież nie chcemy.
Mokry łobuz
Warto wspomnieć, że wszelkie fizyczne sygnały są dopuszczalne wyłącznie w przypadku szczeniąt, bo na rozrabiającego kociaka dotyk może podziałać raczej jako zachęta do polowania niż sygnał zakończenia zabawy.
Domowego Mruczka prędzej zniechęcimy do szaleństw za pomocą dmuchnięcia czy spryskania czystą wodą (wyłącznie na tułów, nie ma mowy o pryskaniu po oczach/uszach/nosie). Pomóc też może głos: na niektóre kocięta działa imitacja prychnięcia czy syku, na inne wysoki, ostry głos.
Reguły nie ma, bo koty mają bardzo zróżnicowane charaktery, ale w ich przypadku zawsze warto raczej zapobiegać, niż wychowywać. Oczywiście zwierzaki te mogą się nauczyć mnóstwa różnych rzeczy, jednak wielu kociarzy zgodnie twierdzi, że łatwiej dostosować dom do kota niż kota do domu… Zatem zamiast krzyczeć na pożeracza roślin, skuteczniej ocalimy domową florę znajdując odpowiedni odstraszasz – np. cytrynę lub któryś z dostępnych w sklepach preparatów.
|