Koszyk jest pusty
  Nie jesteś zalogowany
>> Logowanie
>> Rejestracja
>> Pomoc
  Akcesoria
  Czystość
  Książki
  Pokarm
  Zabawa i nauka
  Akcesoria
  Czystość
  Książki
  Pokarm
  Zabawa
  Akcesoria
  Książki
  Pokarm
  Zabawa
  Akcesoria
  Czystość
  Pokarm
  Zabawa
  Akwarium
  Książki
  Pokarm
  Książki
  Pokarm
  Terrarium

 
Autor: Madzia P. Data: 2009-07-25 20:56:30

Kochamy koty... Pierwszą puchatą kulkę czcimy i traktujemy lepiej od siebie. Kiedy wyrasta stwierdzamy, że brakuje jej kociego towarzystwa lub znajomi podrzucają nam następne kocię. Mamy na stanie dwa okazałe kocie egzemplarze, które się doskonale rozumieją, po czym pewnego dnia spostrzegamy w ulicznym zakamarku trzecie maleństwo. Nasza natura miłośnika zwierząt nie pozwala nam przejść obojętnie, więc mościmy miejsce na domowym tapczanie dla następnego zwierzaka. Przez chwilę przemyka nam myśl, że trzy koty to większy obowiązek, ale uspokajamy się , że to tylko przejściowe i na pewno dla ulicznego malucha znajdziemy nowy kochający dom. Ale czas mija i przywiązujemy się do nowego ulubieńca na tyle, że zachodzimy w głowę jak można było żyć bez trzech kotów.. I pewnego dnia dostajemy zapisany w testamencie spadek po sąsiadce w postaci uroczego następnego kota…

Taki scenariusz w życiu miłośnika kotów zdarza się często. Zazwyczaj nie poprzestajemy na jednym kocie, a to żeby się nasz koci samotnik nie nudził, a to chcemy mieć też rasowca i w głębi duszy myślimy o amatorskiej hodowli i tym sposobem kotów w mieszkaniu przybywa. Coraz częściej powstają przydomowe fundacje pomocy kotom, gdzie na niewielkiej powierzchni kawalerki lub niewiele większym metrażu umieszczanych jest kilkanaście, kilkadziesiąt kotów czekających latami na nowy dom. Dlatego myśląc o sprowadzeniu większej ilości kocich przyjaciół musimy się zastanowić, ile kotów pomieści nasze mieszkanie, ile jest w sam raz, a ile to już za dużo?

Takie decyzje muszą być dobrze przemyślane w oparciu o wielkość naszego mieszkania i możliwość kociego komfortu. Koty na wolności są samotnikami, zbijają się w grupy tylko, jeśli to przynosi wyraźną korzyść- np., zimą w celu ogrzania śpią razem w budkach całe kocie rodziny. Owszem, jest wiele kocich przyjaźni, jeśli w naszym domu żyją dwa koty, często bawią się i dbają o siebie nawzajem, ale każdy kot potrzebuje własnej przestrzeni. Ta przestrzeń w uproszczeniu musi zawierać miejsce do zabawy, ustronne miejsce, gdzie kot możę się schować przed innymi domownikami, własny kąt z własną miską i drugi kąt z własną kuwetą. Nie powinniśmy myśleć, że dwa koty mogą jeść na zmianę z jednej miski i korzystać z jednej kuwety. Najczęściej wtedy dochodzi do walk o pożywienie i dominację. Często się zdarza, że koty nie tolerują zapachu obcego kota w swojej kuwecie i załatwiają się poza nią np. na dywanie czy naszych poduszkach i jest to dla nich i dla nas źródłem frustracji. Dlatego nie powinniśmy oszczędzać miejsca w mieszkaniu na dodatkową miskę czy kuwetę, bo każde zwierzę potrzebuje własnych akcesoriów.

Dla każdego kota pojawienie się następnego pobratymca w domu jest stresem. Mniejszym lub większym bo są koty ciekawskie i nieśmiałe. Jednak im więcej kotów się pojawia, tym stres jest większy , ponieważ zmniejsza się ich przestrzeń. Lepsza sytuacja ma miejsce, jeśli mieszkanie jest duże lub jest to dom, gdzie koty mogą się swobodnie pomieścić lub wyjść na zewnątrz. Ale jeśli mamy małe mieszkanie i 20 kotów, każdy z nich musi się w na tej niewielkiej powierzchni odnaleźć i musimy mu zapewnić minimum komfortu. Nawet jeśli my każdemu podopiecznemu poświęcamy mnóstwo uwagi, to i tak nie zapobiegniemy sprzeczkom czy poważniejszym walkom. Nierzadkie są sytuacje, w których koty mieszkające na małym metrażu w dużej ilości zaczynają mieć problemy zdrowotne. Źródłem tych chorób jest nieustanny stres, na który koty są bardzo wrażliwe. Niestety zdarzają się sytuacje, kiedy przygarniamy do naszej pokaźnej gromadki chorego bezdomnego kota, leczymy go cierpliwie, bez rezultatów, problem po pewnym czasie nawraca lub pojawiają się nowe. Pod wpływem stresu często rozwijają się choroby o psychicznym podłożu, takie jak np. idiopatyczne zapalenie pęcherza moczowego. Przy większej ilości kotów jest również większe ryzyko rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, m. in FeLV czy FIV, grzybic skóry czy pasożytów. Często nie zdajemy sobie sprawy, że choroba, która rozwinęła się u naszego kota wynika ze stresu przepełnienia i aby leczenie było skuteczne należy zapewnić mu psychiczny komfort, najlepiej znajdując mu jak najszybciej nowy dom.

Zwiększa się również ryzyko chorób u właścicieli przydomowej kociarni – zoonoz takich jak toksoplazmoza, grzybice ,świerzb czy zarażenia glistą kocią. Także powinniśmy pomyśleć o ilości codziennych wydatków na pokarm dla kotów, sprzątaniu ich odchodów i poświęceniu kotom czasu, aby móc w pełni rozpoznawać ich zmiany samopoczucia. Czasem w zaniedbanych mieszkaniach czuć intensywnie pobyt jednego kota, jeśli jest ich większa liczba np. kilkanaście smród nieczystości bywa nie do opisania. Przydomowe fundacje często same muszą organizować jedzenie dla swoich podopiecznych zamiast liczyć na pomoc sponsorów. Koty wymagające leczenia nierzadko są na specjalnej diecie z dobrymi jakościowo karmami, które jak wiadomo nie należą do tanich. Wszystko to w imię miłości do zwierząt, jednak borykanie się z tego typu problemami, do których dochodzą jeszcze kolejne problemy zdrowotne podopiecznych potrafi przerastać ludzką wytrzymałość lub powodować, że nie pozostaje czasu na zajęcie się zwyczajnymi ludzkimi sprawami.

Jako miłośnikom stworzeń wszelkiej maści trudno nam jest wyznaczyć granice ilości domowych zwierząt, jakimi jesteśmy w stanie się zająć. Często myślimy-„ ani jednego więcej”, a potem, że „jeszcze tylko ten jeden” i „na pewno znajdziemy mu inny dom”. Ale potem ciężko utrzymać całą bliską sercu gromadkę. Dlatego przy podjęciu decyzji o kolejnym domowniku najlepiej jest się kierować zdrowym rozsądkiem. Nie decydować pod wpływem emocji, tylko na trzeźwo ocenić własne możliwości i mieszkaniowe i czasowe na zajęcie się następnym stworzeniem. Niezmiernie ważny jest również komfort pozostałych domowników. Warto się kierować zasadą, że nie sztuką jest przygarnąć całą masę zwierząt, sztuką jest zapewnić im bezpieczne, wygodne i szczęśliwe życie.

Na koniec jeszcze jedna kwestia, być może oczywista, a mianowicie sprawa kotów wolnożyjących. Często zdarza się , że my lub nasze dzieci widząc kota w ulicznym zaułku , próbujemy go na siłę obłaskawić i przygarnąć do domu. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nie wszystkie koty, które spotykamy na ulicach potrzebują pomocy i co gorsza - zamknięcia w mieszkaniu bez możliwości wyjścia. Zdecydowana większość kotów doskonale sobie radzi na ulicach, do tego skutecznie tępiąc miejskie szkodniki. Taki kot żyje na wolności i możliwość chadzania własnymi drogami jest mu potrzebna do szczęśliwego życia. Pomoc jest im potrzebna w czasie zimy i głównie chodzi tu o zapewnienie ciepłego pożywienia i schronienia, gdzie mogą przeczekać mroźne dni. By wiosną znów wyruszyć na kocie łowy.

 

 

 

źróło zdjęcia:virginmedia.com

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Aby odpowiedzieć na forum musisz być zalogowany. Zaloguj się.
 
     
Copyright (c) 2008 by TELEZOO.PL. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Aby korzystać z serwisu musisz zaakceptować Regulamin. Chcesz zadać pytanie zapytać o produkt ? Kontakt