|
Kupiłem dwumiesięcznego cocker spaniela. Kilka dni po przybyciu do nowego domu okazało się, że zachorował na parwowirozę. Jednak w książeczce zdrowia jest wpisane szczepienie przeciw tej chorobie. Był zaszczepiony w szóstym tygodniu życia – czy jest to za wcześnie na takie szczepienie? A szczeniaczek niestety nie przeżył.
Prawdopodobnie szczepienie nie zaczęło jeszcze działać lub wysoka odporność siarowa zinaktywowała antygeny szczepionkowe.
Rodzi się jednak pytanie, skąd u psa parwowiroza? Może wyprowadzał go Pan na dwór mimo trwającej kwarantanny? Na pewno pojawił się stres związany ze zmianą środowiska, co dodatkowo zmniejsza odporność.
Wirus parwowirozy jest bardzo zakaźny i zaraźliwy, ale na szczęście ostatnio dość rzadki (mam kilka przypadków rocznie, ale może to być uzależnione od regionu kraju). Występuje głównie w dużych skupiskach zwierząt, między innymi w schroniskach. Wirus trudno wyeliminować ze środowiska, bo w warunkach domowych potrafi przeżyć nawet ponad pół roku.
Dlatego kolejnego pieska powinno się wziąć już po szczepieniach (najlepiej trzykrotnych: w szóstym, ósmym i dwunastym tygodniu życia). Pierwsza odporność jest jeszcze słaba i jedno szczepienie może nie wystarczyć, aby skutecznie walczyć z chorobą. Obecnie niektórzy producenci dopuszczają jeszcze wcześniejsze szczepienia (nawet w czwartym-piątym tygodniu), ale jest to tylko początek szczepień. Pełna odporność pojawia się dopiero po trzecim szczepieniu, które, jak się uważa, powinno zostać zrobione nie wcześniej niż w dwunastym tygodniu życia.
Jednak nie istnieje jedyny słuszny schemat szczepień i każdy lekarz może szczepić na bardzo wiele sposobów, zgodnie ze swoim doświadczeniem i sytuacją dotyczącą chorób zakaźnych na danym terenie.
źródło : http://ulubiency.wp.pl/kat,1012943,title,Szczepienie-na-parwowiroze,wid,9676862,wiadomosc.html |